Teraz czytasz
Kumoterki i Parada Gazdowska

Kumoterki i Parada Gazdowska

Kumoterki i Parada Gazdowska

Coroczna parada gazdowska, wyścigi kumoterek, zawody w skiringu i ski-skiringu odbywają się dorocznie w lutym na Podhalu, wywołując niemałe emocje. Nic w tym dziwnego – w końcu to jedyna w swoim rodzaju góralska zabawa sportowa.

Dla górali, którzy biorą udział w Paradzie Gazdowskiej, konie są oczkiem w głowie. Godzinami potrafią też majstrować przy saniach i pucować uprząż, jury ma więc nie lada orzech do zgryzienia. Pod uwagę brane są m.in.: kondycja i utrzymanie konie, sanie i kumoterki oraz sposób powożenia i prezencja gazdy.

Kumoterki

A czym są owe sławne kumoterki? To nic innego jak małe, rzeźbione sanie dla dwóch osób. Ich nazwa wzięła się od kumotra i kumoski, czyli… ojca chrzestnego i matki chrzestnej. W tradycji góralskiej to właśnie rodzice chrzestni w takich dwuosobowych sankach wieźli dziecko do chrztu do kościoła. Z biegiem czasu zwyczaj ten przestał być praktykowany, a kumoterki stały się synonimem bardzo widowiskowego wyścigu, w którym mężczyzna powozi, a kobieta stara się tak balansować ciałem w niestabilnych sankach, by nie wypaść z nich na zakręcie… Wszystko oczywiście w pięknych góralskich strojach.

„Jedną z pierwszych zawodniczek startujących w wyścigach była moja mama Zofia Karpiel Bułecka i Władysław Łukaszczyk. Ta para zawsze zwyciężała. Dla podkreślenia zwyczaju i budowania klimatu, brali ze sobą lalkę – dziecko w powijaku. Popisowym ich numerem była wywrotka. Pan Władysław sprytnie wywracał sanki, mama wylatywała w powietrze, powijak leciał jeszcze dalej. Ludzie na trybunach darli się, że górale zaraz dziecko zabiją! Ale oczywiście dziecku nic nie było!” – wspomina na portalu kumoterki.pl Jan Karpiel Bułecka.

Zobacz też
Wigilia Jana Chrzciciela

Skiring i ski-skiring

W tych dwóch dyscyplinach, uprawianych głównie na Podhalu, sanki zostają zastąpione przez narciarza. W skiringu jeździec na nartach musi powozić koniem, natomiast w ski-skiringu na koniu jest jeździec, a narciarz ma się po prostu utrzymać za pędzącym koniem. A to – jak będzie można przekonać się 1 marca – wcale nie jest to takie proste zadanie!

Zobacz komentarze (0)

Dodaj coś od siebie

Twój adres email nie zostanie opublikowany

Wróć na górę